Zaginiony Bestiariusz Tom I

Bestiariusze północnego kontynentu są uznawane, za jedne z najkompletniejszych i najbardziej szczegółowo opisujących potwory, bestie i rzadkie stworzenia, zamieszkujące wszystkie krainy. Od piasków Raman D’Auru na zachodzie do posępnych grani Kar’Dorthorith na wschodzie. Wielcy łowczy, tropiciele, zoolodzy, a nawet zwykli podróżnicy. Wszyscy mieli swój wkład w spis bestii, jaki ukazał się w roku 1478. Księga oprawiona w skórę i mosiądz, wydana przez Jonasa Dautembritha, a zatytułowana została “Bestiariusz Powszechny” i do dziś stanowi największe źródło wiedzy o wrogich stworzeniach na kontynencie. Korzystają z niej myśliwi, wyruszający na grabież smoczego skarbca najemnicy, lub zabójcy szukający najbardziej jadowitego węża na świecie. Od zębatych gęsi z Alyrii, do skąpanych w ogniu Aer-Kraakiru wielkich jak stodoła gadów! Każdy znajdzie tu coś dla siebie!

Rozdział XVIII – Drakonidy, ornitoreptyle, gady morskie, lądowe i powietrzne.

(…)Wiadomo o nich, że przed wiekami zstąpiły na świat zza wielkich stepów Tyr Ypreith. Niektóre miały skrzydła i zionęły ogniem, inne zaś kroczyły donośnie, orając pazurami ziemię i kalając roślinność żywym, gniewnym ogniem. Wielkie smoki, oraz ich pomiot powrócili na ziemie, które podle legend zajmowali przed tysiącleciami, a zamieszkująca je ludność musiała nauczyć się z nimi żyć.

Jedna owca raz na jakiś czas aż tak nie boli, ale po spiżarniach gorzej tera! Koboldy jakieś naprzyłaziły, drze to japę, a i t-te! Słoiki z konfiturami odkręca i wyjada taki mirabelki!
~Mieszkaniec wsi opodal granicy z Tyr Ypreith.

Rozdział I – Humanoidy i rasy rozumne

Nie od początku wiedziano skąd gobliny wzięły się na świecie. Wielu z początku uznawało je za złośliwe skrzaty, duchy, bądź stworzenia opiekujące się kopalniami i warsztatami. Teraz, gdy goblini książęta stanowią często głowy klanów bankowych, czy gildii inżynierów również nie ma czasu się nad tym zastanawiać, bo w przerwie między jednym zadanym sobie pytaniem, a drugim można oberwać w głowę zębatką, albo zarobić kilka dziur w wyniku nieudanego testu garłacza zielonoskórych.

Ja to-to nie wiem jak wy tu tak sobie radzicie, zimno tu-tu i plecha taka jak diabli. Grzyba tu nie macie? Szkoda…
~ Gobliński inżynier oceniający stan lokalu pod najem.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.